|
Abaddon Gracja z Flandryjskiego Gniazda 19.09.1999 - 20.01.2008

To był najważniejszy pies w ŻYCIU. Nigdy więcej już mi się taki nie trafi. Nie dlatego, że był najmądrzejszy i najpiększniejszy (i tak wiem, że taki był). Nauczył mnie nowego spojrzenia na wszystko, na życie, na świat, na innych ludzi. To był pierwszy świadomy pies. Świadomie wybrana rasa, świadomie wychowywany. Dzięki niemu poznałam wielu mądrych ludzi i poznałam siebie. Pojawił się u nas 31 pażdziernika 1999. Mała śmieszna kuleczka. Naprawdę był mały :) i pierwszą rzeczą jaką zrobił, to była kradzież jabłka z torby. Nie, pierwsze to było nasikanie mi do buta, kiedy po niego pojechaliśmy. Mały ciekawski, odważny piesek. Pierwsza wystawa w kwietniu, a miał ledwo pół roku :) Zaraz potem zjadł całe opakowanie kleju do tapet i skleił swoją piękna brodę :D Dobrze, że po wystawie, a nie przed. Klej był naturalny, więc wszystko z niego wyleciało drugą stroną ;) Pierwsze świadome szkolenie pod okiem instruktorki. Udało nam się zdać PT, ale praca tej pani i traktowanie psa przedmiotowo nie odpowiadało mi w żaden sposób. Z internetem byłam za pan brat już od jakichś dwóch lat i pewnego dnia dałam ogłoszenie "Mały ;) szczeniak poszukuje psa do wybiegania" i zgłosił się Cezary. Cezary i Abcik zakochali się w sobie :D Ale najważniejsze to było to, że Cezary poznał mnie z ludźmi, którzy szkolą psy ineczej niż większość, bo szkolą wykorzystując metody pozytywne. W 2000 roku pojechaliśmy wszyscy na pierwszy (chyba nawet pierwszy w Polsce) Klikerowy Obóz w Górznej. Dla mnie to był chyba najważniejszy wyjazd w życiu. Zupełnie inaczej spojrzałam na mojego psa, na jego potrzeby i wymagania. Przestał być przedmiotem, stał się PODMIOTEM ze swoimi humorami i oczekiwaniami. Od tamtej pory przeszłam bardzo długą drogę. Ucząc mojego psa, uczyłam sama siebie. Pokazał mi jak pracować nie denerwując się. Jak wyjaśniać wszystko krok po kroku. Nauczył, że spokojem, miłością, konsekwencją można dojść do wszystkiego. Nauczył wyrozumiałości dla wad i ludzkich błędów. Był agresywny, ale wspólnie udało nam się to opanować. Był kochany przez ludzi, bo był samą łagodnością. Dzieciaki na ulicy podbiegały iprzytulały się do ogromnego kudłatego cielska. Nauczył lojalności i miłości bez względu na wszystko. Śmiałam się, kiedy kradł pomidory, kiedy potwornie żebrał o kawałek banana. Denerwowałam się, kiedy właził na łóżko i przygniatał mnie swoim szcześćdziesięciokilogramowym ciałkiem, ale szcze mówiąc, to bardzo to lubiłam. Odszedł i nie ma go już. Odszedł tak, jak żył. Podskakując, poszczekując. Odszedł nagle i szybko. Zbyt szybko.
"Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie. Nagle za krzaka wyszedł Diabeł: - Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan. - Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu. - I co z tego - prychnął Diabeł - nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY. Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział: - Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce. - To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł. Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA. - Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi. - Dobrze - odparł dobry pies. - Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat. - Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie? - Właśnie o to chodzi. - Jak to? - zdumiał się pies. - Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu. Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów. I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM..."
autorka: Anna Starek, poprostuania(at)gmail.com
|