Jakiś czas temu postanowiłam prowadzić "psi blog". Dlaczego? Ku pamięci. :) Kiedy zaczęliśmy pracować z Abaddonem, robiłam czasami notatki. Pracując z Guciem bardzo mi się one przydały. A ile przede mną, od kiedy pojawił się w domu Jerremi.
A może też i dlatego, że ktoś, kto ma kłopoty z psem, zobaczy, że mimo tych trudności ta przyjaźń jest wspaniała i warta wszelkiego poświęcenia.
Wszystkie wykonane prace oraz zdjęcia przedstawione na tym blogu są mojego autorstwa (w innym przypadku istnieje odpowiedni dopisek). Kopiowanie i rozpowszechnianie ich bez mojej zgody jest zabronione i oznacza naruszenie praw autorskich zgodnie z ustawą DZ.U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170.
Chyba złapaliśmy agilitowego bakcyla. Ogromnie mi się to podoba. Zrobiłam jedną hopkę i sobie powolutku ćwiczymy.
Bardzo, bardzo żałuję, że w Opolu nie ma klubu i osób, które mogłyby pokazać, jak ćwiczyć. Może kiedyś powstanie.
24.04.2010 w Opolu odbywała się Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych. Tym razem zgłosiliśmy Jerremiasza i Kaniego. Przygotowanie obydwu psów chyba tym razem mnie przerosło. Jerryk był saute Jakoś mi nie wyszedł. Otrzymał ocenę bardzo dobre, ale z opisu nic takiego nie wynika. W karcie ocen pojawił się też tekst “doskonała prezentacja”. No cóż. Mimo takiego tekstu na ringu czułam się zlekceważona. Sędzia nie dotykał psa, nie sprawdził jego kośćca. W porównaniu do innych sędziowań było to kiepskie i żenujące. Jak można tak “olać” wystawcę, który płaci za ocenę. Temu panu to ja już podziękuję.
Natomiast Kani jak to Kani Doskonałe uszy, wspaniały grzbiet, przewspaniały ruch
Byliśmy na wystawie Klubu Pannonia. Klub zrzesza hodowców i właścicieli psów pasterskich węgierskich. Oczywiście zapisaliśmy się
Kani został przy okazji zmierzony (bardzo dużą wagę przykłada się do wzrostu) i ma 45cm w kłębie. Bałam się, że będzie za duży
Oceniał nas sędzia węgierski Polgar Andras, który od wielu lat mieszka w Czechach, a kiedyś hodował … pumi Tym bardziej jego ocena mnie cieszy. Wiem, wiem, że na razie występowaliśmy w klasie szczeniąt, ale jak na razie wyniki są wielce obiecujące. Oby tak dalej.
Muszę jedynie popracować nad kontaktami z innymi psami. Nie jest miłośnikiem innych psiaczków, które bawią się koło niego Mam nadzieję, że kiedy zaczniemy treningi agility, to jakoś się to nadrobi.
Pod stołem leży zmordowane maleństwo. Dzisiaj był jego wystawowy debiut. Mój plan został wykonany. A nawet wykonaliśmy 300% normy P Pojechałam tam w zasadzie na socjalizację. Najważniejsze dla mnie było jego zachowanie na inne psy, innych ludzi, dzieci, itp. Sytuacja była bardzo stresująca. Mały zdał celująco!! Był zdenerwowany, ale nie szczekał, ładnie szedł przy nas. A kiedy czekaliśmy na swoją kolejkę, cichutko leżał między nami.
Zachowanie na ringu zasługuje na same pochwały. Bardzo ładnie szedł przy mnie, co zaowocowały wpisem sędziego: “wspaniały, swobodny ruch”. Ślicznie ustawiał się na komendę. To był mój plan Tak nauczyć maleństwo, aby się ładnie zaprezentowało na ringu. Co innego jednak ładne chodzenie po własnym trawniku, a co innego ring
A poza tym, dał się spokojnie wymacać sędziemu. Od przodu i od tyłu Cierpliwie zniósł oglądanie zębów. Nie szczekał, nie piszczał.
Nie lubi tylko zbytniej poufałości ze strony innych psów. Nie chce być obwąchiwany Natomiast do ludzi jest nastawiony dość przyjaźnie. Nie leci z wylewną radością, ale podejdzie i nie ma nic przeciwko głaskaniu
Jestem z niego bardzo zadowolona.
Następna wystawa to Klubowa Pasterskich Węgierskich w Ostravie Już za 2 tygodnie
No cóż. Psiaki rozwijają się prawidłowo Biegają, szczekają, kopią dziury, niszczą różne swoje zabawki, ciągną się za uszy. Staram się od czasu do czasu nauczyć Kanasza czego nowego. Umie spać w łóżku
A tak na poważnie. Czasami jeżdżę z nim do miasta. Powoli zaczyna zachowywać się tak, jak należy. Chociaż każde wyjście z samochodu obwieszcza potwornym szczekaniem. Staram się, aby ludzi karmili go przysmakami, ponieważ dotyk człowieka to nie jest to, co Kaniulek lubi najbardziej. Jest dość nieufny. Nie lubi szczekających za płotem psów, ale ciasteczka w nagrodę za koncentrację na mnie działają cuda.
Chodzimy na spacery po zamarzniętym jeziorze.
Maluszek już nie jest taki mały. Waży jakieś 6kg, docelowo ma mieć ok. 15. Ma wysokość 35cm. Natomiast rozumek ma ogromniasty. Nadal pracujemy nad socjalizacją. Jeździmy do miasta i jakby nie biorąc pod uwagę potwornej awantury przy wyjmowaniu z samochodu, to Kani zachowuje się wzorowo. Najbardziej podoba mi się to, że nie leci do ludzi jak większość szczeniaków. Jak ktoś chce go pogłaskać, to nie ma z tym problemu. Ale sam nie podejdzie
Na wiejskich spacerach też robimy coraz większe postępy. Już nie szczeka na burki za płotami, tylko ładnie staje po mojej lewej stronie. Zaczątki chodzenia przy nodze
I ćwiczymy różne zachowania. Mamy już podnoszenie koszyczka. Mamy całkiem ładny siad, ale nie jest to zachowanie domyśle. I bardzo dobrze. Nie chcę, aby mi siadał na ringu. Ćwiczyliśmy wchodzenie na wagę. Jednak musiałam z tego zrezygnować. Waga po prostu była za mała Miałam więc albo przód, albo tył i nijak nie dało się zważyć małego. A do tego dążyłam.
Dzisiaj zaczęłam “nie rusz” i też jestem pod wrażeniem. Szybko załapał. Nie dodałam jeszcze komendy słownej.
No i zaczęliśmy ładnie bieganie. To na ringi wystawowe. Tym razem mały będzie wystawiany na sposób amerykański, czyli nie będzie podtrzymywany. Ma sam stać, a ja będę jedynie wieszakiem na ringówkę Nie lubię psów, które trzeba podtrzymywać z każdej strony. Niestety, tak sama wystawiam Jerryka. I dlatego mówię, że tego nie lubię. Muszę więc małego nauczyć ładnego stania.
Pumiątko jest wspaniałe. Mały rezolutny brzdąc. Wiesza się na łapach Jerremiego i ogonie Gucia. Starsi koledzy czasami mają go dosyć i go pogonią. Wtedy muszę wkroczyć i chronić ich Zajmuję małego jakąś zabawką, idę z nim na spacer, albo nad czymś pracujemy.
Generalnie to najwięcej czasu zajmuje nam socjalizacja i przywołanie. Jeżdżę z nim do miasta i przyzwyczajam do ruchu samochodów, ludzi. Nie pozwalam na gonienie ptaków. Wciskam obcym ludziom smaczki, aby karmili małego. On faktycznie jest bardzo nieufny. nie podejdzie do człowieka. Stoki pół metra przed nim i patrzy się.
Nie lubi obcych psów. Oszczekał namolnego goldena. Ale przy nim chyba i Jerremi straciłby cierpliwość. Z powodu tych psów i tego, że Kanasz nie przepada za innymi czworonogami, chodzę prawie codziennie na spacery po wsi. Pozwalam mu się obwąchać z każdym napotkanym “burkiem” Jedne są spokojne, inne szczekają, ale cały czas mam w pamięci wystawy, na które będziemy jeździć, a tam psy różnie się zachowują.
No i przywołanie. Miodzio, po prostu miodzio. Nawet nie mam za bardzo jak ćwiczyć, bo maluch nie odchodzi dalej niż 3 metry. Nie ma w nim potrzeby penetracji przydrożnych krzaków A nawet jak odbiegnie, to wraca tak, że mało łapek nie pogubi.
Generalnie jest nieufny do otoczenia. Musze włożyć w niego wiele pracy, aby był fajnym sympatycznym psiakiem, a nie szczekającym ze strachu na wszystko, co się rusza.
A oto filmik, na którym Kanasz bierze kąpiele błotne
Targetowanie
Pracowałam z różnymi psami. Dużymi, małymi. Rasowymi i mieszańcami. Wiem jedno. Pumik na mózg jak brzytwa. Doskonale kombinuje, ale nie jest zbyt szybki. koncentruje się na tym, co ma robić. Świetny charakter.